Wotum zaufania to nie plebiscyt sympatii

Rada Gminy Przelewice udzieliła Wójtowi Waldemarowi Mularczykowi wotum zaufania za 2025 rok. Klub OKS Przelewice głosował przeciw. O powodach tej decyzji, o tym, co w gminie się udało, czego nadal brakuje i dlaczego opozycja nie chce być tylko „od podnoszenia ręki”, rozmawiamy z przewodniczącym klubu OKS.

Krzysztof Soska

Rozmowa z Krzysztofem Soską przewodniczącym Klubu OKS Przelewice

Dlaczego Klub OKS zagłosował przeciwko udzieleniu wójtowi wotum zaufania?

Przede wszystkim dlatego, że wotum zaufania nie jest głosowaniem nad tym, czy ktoś jest miły, pracowity albo czy w gminie odbył się festyn. To jest ocena kierunku zarządzania gminą. A my uważamy, że ten kierunek nadal jest zbyt mało czytelny.

Nie mówimy, że w gminie nic się nie dzieje. Dzieje się dużo. Są inwestycje, są remonty, są działania w sołectwach, kultura, straże, szkoły, sprawy społeczne. Wielu pracowników urzędu i jednostek wykonuje codziennie bardzo potrzebną pracę. To trzeba uczciwie powiedzieć i docenić.

Ale samo „dzieje się” to za mało. Gmina musi wiedzieć, dokąd idzie. A my po lekturze raportu o stanie gminy za 2025 rok nadal mamy wrażenie, że częściej reagujemy na bieżące problemy, niż spokojnie i odważnie planujemy przyszłość.

Czyli nie chodziło o totalną krytykę?

Absolutnie nie. Nie jesteśmy od tego, żeby mówić, że wszystko jest źle, bo to byłoby niepoważne. Gdy droga jest zrobiona, trzeba powiedzieć, że jest zrobiona. Gdy druhowie OSP otrzymują wsparcie, trzeba to docenić. Gdy w sołectwach coś się poprawia, też trzeba to zauważyć.

Tylko że raport o stanie gminy to nie album z podpisem: „uśmiechnijmy się, bo coś przecięliśmy wstęgą”. To powinien być dokument, który pokazuje nie tylko sukcesy, ale też problemy i sposób ich rozwiązania.

A z tym mamy kłopot. W raporcie są dane, ale często brakuje odpowiedzi: co dalej?

Jakie problemy są dziś najważniejsze?

Najważniejsze są finanse, oświata, demografia, administracja i rozwój gospodarczy. Brzmi może mało efektownie, ale to są sprawy, które zdecydują o przyszłości gminy.

Weźmy demografię. Liczba mieszkańców spada. Rodzi się mało dzieci. Coraz więcej osób starszych będzie potrzebowało wsparcia. To nie jest sucha statystyka. To oznacza mniej uczniów w szkołach, mniejsze wpływy podatkowe, większe potrzeby opiekuńcze i trudniejsze utrzymanie infrastruktury.

Można udawać, że „jakoś to będzie”, ale „jakoś to będzie” nie jest strategią rozwoju. To raczej metoda na przypalenie zupy, a nie na prowadzenie gminy.

Wspomniał Pan o oświacie. To temat bardzo emocjonalny.

I dlatego trzeba mówić o nim spokojnie. Bez atakowania nauczycieli, bez straszenia rodziców, bez nastawiania jednej miejscowości przeciwko drugiej. Ale też bez zamiatania problemu pod dywan.

Koszty utrzymania ucznia w małych szkołach są bardzo wysokie. Raport sam to pokazuje. I to nie jest wina dzieci, rodziców, dyrektorów czy nauczycieli. To jest skutek struktury, którą gmina utrzymuje od lat.

Jeżeli raport wskazuje problem, to oczekujemy planu. Nie decyzji podjętej z dnia na dzień, nie nerwowych ruchów, tylko wariantów, rozmów, analiz i uczciwego przedstawienia mieszkańcom sytuacji. Trzeba zapytać: jak zapewnić dzieciom dobrą edukację, dostęp do specjalistów, zajęć dodatkowych i stabilną kadrę, a jednocześnie nie doprowadzić budżetu do ściany?

Dziś takiego planu nie widzimy.

A finanse gminy?

Tu też nie chodzi o proste hasło: „wydajecie za dużo”. Budżet gminy to nie domowy portfel, choć czasem warto o nim myśleć podobnie. Jeżeli przez dłuższy czas wydatki rosną szybciej niż możliwości, to w końcu trzeba zadać pytanie: z czego zrezygnujemy albo co zmienimy?

Doceniamy pracę pani Skarbnik i pionu finansowego. Widać, że wiele rzeczy jest porządkowanych. Ale nasze pytanie brzmi: czy gmina ma długofalowy plan finansowy, czy głównie reaguje na kolejne potrzeby?

Jest różnica między gospodarnością a ciągłym przesuwaniem środków tam, gdzie akurat zrobiła się dziura.

W debacie pojawił się też temat administracji.

Administracja jest potrzebna. Urząd musi działać, ludzie muszą załatwiać sprawy, decyzje muszą być wydawane. Nie wolno tworzyć sztucznego konfliktu między mieszkańcami a urzędnikami. Pracownicy urzędu też są częścią naszej wspólnoty.

Ale administracja jest narzędziem, a nie celem samym w sobie. Jeżeli koszty administracji są wysokie, to trzeba pytać, czy idzie za tym lepsza jakość obsługi mieszkańców. Czy sprawy są załatwiane szybciej? Czy urząd jest bardziej dostępny? Czy cyfryzacja rzeczywiście ułatwia życie, czy tylko tworzy kolejne formularze?

Nie chodzi o to, żeby kogoś rozliczać z linijką i stoperem. Chodzi o zwykłą odpowiedzialność za publiczne pieniądze.

Mówicie też o braku współpracy z opozycją. Co konkretnie macie na myśli?

Opozycja nie jest po to, żeby przeszkadzać. Ale nie jest też po to, żeby dowiadywać się o wszystkim na końcu i tylko naciskać przycisk podczas głosowania.

Dobra współpraca z radnymi, także tymi krytycznymi, jest korzystna dla mieszkańców. Można wcześniej wyłapać błędy. Można lepiej przygotować uchwały. Można uniknąć niepotrzebnych sporów. Można też po prostu usłyszeć, co mówią ludzie w różnych częściach gminy.

Jeżeli opozycja jest traktowana jak kłopotliwy dodatek do demokracji, to traci na tym cała gmina. Bo wtedy decyzje są słabiej przedyskutowane, a mieszkańcy mają poczucie, że wiele spraw dzieje się za zamkniętymi drzwiami.

A przecież rada gminy to nie dekoracja. Radni mają mandat od mieszkańców. Nawet jeśli czasem zadają niewygodne pytania.

Czy uważa Pan, że głos opozycji jest lekceważony?

Czasami tak to wygląda. I nie chodzi o osobiste urazy. Tu nie ma miejsca na obrażanie się. Polityka lokalna powinna być bardziej jak praca przy jednym stole niż jak mecz, w którym jedna drużyna musi drugą roznieść do zera.

My nie oczekujemy, że wójt będzie realizował wszystkie pomysły OKS. To byłoby nierealne. Ale oczekujemy poważnej rozmowy, wcześniejszych konsultacji, przedstawiania wariantów, szacunku dla pytań i uwag.

Gdy współpracy brakuje, błędy stają się droższe. A za te błędy płacą mieszkańcy.

Co dobrego wydarzyło się w gminie w 2025 roku?

Były potrzebne inwestycje i działania. Warto docenić zadania realizowane w sołectwach, sprawy związane z bezpieczeństwem i OSP, działania kulturalne, pracę biblioteki, szkół, OPS-u i organizacji społecznych. W wielu miejscowościach widać zaangażowanie mieszkańców i lokalnych liderów.

Dobre jest też to, że rozpoczęto prace nad ważnymi dokumentami: strategią rozwoju, planem ogólnym czy programem rewitalizacji. To są narzędzia potrzebne, o ile nie skończą jako kolejne dokumenty „do szuflady”.

Gmina ma potencjał. Mamy ludzi, którzy chcą działać. Mamy dobre położenie, rolniczy charakter, aktywne sołectwa, dziedzictwo, przyrodę. Tylko trzeba z tego zbudować spójną wizję.

A czego najbardziej brakuje?

Odwagi w podejmowaniu trudnych tematów. I większej otwartości na rozmowę.

Brakuje jasnego planu dla oświaty. Brakuje programu zatrzymywania młodych rodzin. Brakuje poważnej rozmowy o kosztach administracji. Brakuje lokalnej polityki gospodarczej, nawet skromnej, ale konkretnej. Brakuje też takiego stylu zarządzania, w którym radni i mieszkańcy czują, że są partnerami, a nie publicznością.

Nie da się wszystkiego zrobić od razu. My to rozumiemy. Ale trzeba przynajmniej wiedzieć, w którą stronę idziemy.

Wójt jednak uzyskał wotum zaufania. Co dalej?

Wynik głosowania jest jasny i go szanujemy. Rada większością głosów udzieliła wójtowi wotum zaufania. To fakt.

Ale nasz głos przeciw też był ważny. Był sygnałem, że nie wszyscy zgadzają się z obecnym sposobem zarządzania gminą. I że część mieszkańców oczekuje większej przejrzystości, lepszego planowania i bardziej partnerskiego traktowania rady.

Nie zamierzamy obrażać się na wynik. Będziemy dalej pracować, pytać, składać wnioski, analizować dokumenty i wskazywać problemy. Taka jest rola opozycji.

Czyli OKS będzie dalej krytykował?

Będziemy krytykować tam, gdzie trzeba. Ale też popierać dobre rozwiązania. Opozycja nie musi być przeciw wszystkiemu. To byłoby dziecinne.

Jeżeli pojawi się dobry projekt dla mieszkańców, będziemy go wspierać. Jeżeli pojawi się projekt źle przygotowany, będziemy pytać i zgłaszać uwagi. Jeżeli sprawa będzie wymagała odwagi, będziemy o niej mówić wprost.

Nie po to mieszkańcy wybierają radnych, żeby siedzieli cicho.

Jakie jest najważniejsze przesłanie po tej debacie?

Gmina Przelewice potrzebuje spokojnej, uczciwej rozmowy o przyszłości. Bez propagandy sukcesu, ale też bez czarnowidztwa. Bez wzajemnych złośliwości, ale z odwagą nazywania problemów.

Chcemy gminy, w której młodzi ludzie widzą sens, żeby zostać. W której dzieci mają dobrą szkołę, seniorzy bezpieczną opiekę, przedsiębiorcy warunki do pracy, a mieszkańcy poczucie, że decyzje są podejmowane z myślą o przyszłości, nie tylko o najbliższej sesji rady.

Wotum zaufania zostało udzielone. Ale zaufanie mieszkańców to nie jest coś, co dostaje się raz na zawsze. Trzeba je codziennie budować — rozmową, współpracą i odpowiedzialnymi decyzjami.

Czy naprawdę nie da się oszczędzać? Odpowiedź wójta na interpelację OKS Przelewice

30 maja 2025 r. radni Klubu OKS Przelewice złożyli interpelację dotyczącą trudnej sytuacji finansowej Gminy oraz braku działań racjonalizujących wydatki. W interpelacji pytaliśmy m.in. o plany wdrożenia programu oszczędnościowego, przegląd kosztów administracji i oświaty, ograniczenie zadań fakultatywnych, działania zmniejszające deficyt i potrzebę dalszego zadłużania gminy.

9 czerwca otrzymaliśmy pisemną odpowiedź wójta. Niestety, jej treść budzi uzasadniony niepokój.


Wójt: „Nie widzę potrzeby oszczędności”

Wójt stwierdza wprost, że nie widzi potrzeby wdrażania programu oszczędnościowego. Co więcej, twierdzi, że nie wie, gdzie można by szukać oszczędności, a pytania radnych traktuje jako sugestie zamykania świetlic czy zwalniania opiekunek.

W naszej ocenie taka odpowiedź jest dowodem na brak profesjonalizmu w zarządzaniu publicznymi finansami, zwłaszcza w kontekście sytuacji budżetowej Gminy:

  1. deficyt operacyjny ponad 2,3 mln zł w 2025 roku,
  2. zaplanowane zadłużenie przekraczające 11,5 mln zł (w tym ok. 3,4 mln zł w 2025 r.)
  3. brak zdolności do samodzielnego finansowania bieżącej działalności bez kredytów.

Władza od dekady, a odpowiedzialność żadna?

Wójt pełni swoją funkcję od prawie 10 lat. Przez ten czas to on miał realny wpływ na kształt polityki budżetowej, decyzje inwestycyjne i sposób zarządzania finansami. Próba przerzucania odpowiedzialności za trudną sytuację na obecnych radnych – w tym na opozycję – jest nie tylko nieuczciwa, ale i sprzeczna z faktami.

Radni nie mają narzędzi wykonawczych – to wójt planuje budżet, zatrudnia, zaciąga kredyty i wydaje środki publiczne. Próba sugerowania, że radni powinni wskazywać miejsca cięć, zamiast domagać się całościowego planu oszczędności, to odwracanie ról i unikanie odpowiedzialności.


Co konkretnie mówi wójt w odpowiedzi?

„Nie wiem, w jaki sposób gmina miałaby zaoszczędzić na wydatkach bieżących […]. Ja takich oszczędności nie znajduję.”

„Jeśli Klub OKS Przelewice nie zgadza się z moim stanowiskiem, proszę o wskazanie obszarów, w których gmina mogłaby dokonać oszczędności.”

„Jeżeli wydatki […] wydają się Państwu nieracjonalne, to prosiłbym o konkretne przykłady, bo ja takich nie znajduję.”

Takie podejście to nie tylko unikanie decyzji, ale też poważny sygnał, że brakuje zarządczej inicjatywy i refleksji nad stanem gminnych finansów.


OKS Przelewice: oczekujemy odpowiedzialności, nie wymówek

Nie domagamy się zamykania świetlic, ale uważamy, że władze gminy powinny:

  1. szukać oszczędności w kosztach administracji, usług zewnętrznych i mediów,
  2. przeglądać struktury zatrudnienia i zawarte umowy,
  3. ograniczać koszty zadań fakultatywnych, które nie przynoszą efektów społecznych lub gospodarczych.

Zamiast rzeczowego planu oszczędności, otrzymujemy odpowiedź, że nie ma problemu, a jeśli jest – to ma go wskazać rada.


Podsumowanie

Odpowiedź na interpelację potwierdza, że obecny sposób zarządzania gminą nie odpowiada na wyzwania budżetowe, przed którymi stoją Przelewice.
Nie zgadzamy się na utrzymywanie wysokich wydatków bieżących, dalsze zadłużanie i unikanie odpowiedzialności. Przypominamy: wójt rządzi niemal dekadę – to on ponosi odpowiedzialność za obecny stan finansów.

Wzywamy wójta do przedstawienia konkretnego, racjonalnego i konsekwentnego planu finansowego – zgodnego z tym, co sam deklarował jeszcze kilka miesięcy temu.

Nowa kadencja rozpoczęta

Wczoraj (07 maja) odbyła się inauguracyjna Sesja Rady Gminy Przelewice. W ten sposób rozpoczęła się nowa kadencja samorządu. Czy jest szansa na zmianę jakości zarządzania? Dziś niewiele na to wskazuje.

Wójt Mieczysław Mularczyk wprowadził do piętnastoosobowej rady ośmiu radnych. Posiada zatem przewagę jednego głosu. To nie jest dużo ale wystarcza, aby przegłosowywać, co tylko zechce. Tak się stało również wczoraj przy powoływaniu prezydium rady.

Było dość oczywiste, że nowego przewodniczącego wskaże owa ośmioosobowa większość. Nie było zatem zaskoczeniem, że pan Marek Kibała został wybrany na przewodniczącego.

Rozczarowaniem, bo raczej nie zaskoczeniem, było kolejne głosowanie na wiceprzewodniczącego. Tutaj Klub Radnych OKS zgłosił Waldemara Pendera. Dobry obyczaj nakazywał, aby drugie miejsce w prezydium objął przedstawiciel opozycji. Tak się jednak nie stało. Jak się łatwo domyślić, ośmioma głosami został wybrany Henryk Nawój.

Czy z tego głosowania można wyciągać już jakieś daleko idące wnioski? Chyba jeszcze zbyt wcześnie. Nie jest to jednak dobry znak. Zwłaszcza w kontekście propozycji zgłoszonej wójtowi przez OKS. Pisaliśmy o tym w tekście „Czy współpraca jest możliwa?”.

Mieszkańcy oczekują od radnych współpracy, a nie walki. Rada Gminy to nie parlament, gdzie ścierają się partie polityczne i różne wizje świata. Ale nawet tam w prezydium jest miejsce dla wszystkich ugrupowań. Wójt i radni mają rozwiązywać problemy mieszkańców. A te nie mają barw politycznych.

Kolejna szansa na budowanie porozumienia podczas kolejnej sesji. Zobaczymy co czas przyniesie.

Czy współpraca jest możliwa?

Wybory już za nami. Wszystko jest jasne. wiemy kto bierze odpowiedzialność za przyszłość naszej gminy. Czy to oznacza, że Rada Gminy stanie się areną sporów rodem z parlamentu?

Miejmy nadzieję, że tak się nie stanie. Czy możliwa jest współpraca dwóch klubów radnych? Przypomnijmy – grupa wprowadzona do rady przez obecnego wójta to ośmiu radnych, a grupa kojarzona z Krzysztofem Soską to siedem osób.

Krzysztof Soska zapowiedział powstanie klubu radnych pod nazwą OKS Przelewice (od nazwy komitetu wyborczego OK Samorząd).

Klub radnych OKS Przelewice zadeklarował panu Mieczysławowi Mularczykowi gotowość do współpracy. Taka współpraca będzie możliwa, jeśli zostaną uwzględnione niektóre z elementów programu OKS.

Na czym zależy całemu klubowi OKS?

  1. Utworzenie w ciągu roku na terenie gminy żłobka lub klubiku dziecięcego,
  2. Utworzenie w ciągu roku Klubu Seniora, który pełnić będzie także funkcje opiekuńcze (wytchnieniowe)
  3. Uzgodnienie w ramach specjalnego zespołu radnych programu remontów dróg i budowy chodników. Jego celem byłoby określenie kolejności inwestycji drogowych.

Ponadto OKS wyraża oczekiwanie, że klubowi radnych przypadnie funkcja przewodniczącego Rady Gminy lub przewodniczącego Komisji Rewizyjnej. Uzgodnienie i przeprowadzenie takich decyzji personalnych będzie dowodem otwartości Pana wójta na współpracę.

Dziś podczas spotkania w Urzędzie Gminy przewodniczący Klubu Radnych OKS przedstawił powyższe postulaty. Jutrzejsza sesja przyniesie pierwsze odpowiedzi o możliwą współpracę radnych dla dobra Gminy Przelewice.

Mamy nowego… starego wójta

Mieszkańcy gminy Przelewice wybrali. W drugiej turze wyborów samorządowych większą liczę głosów zdobył Mieczysław Mularczyk zdobywając 1162 głosy. Krzysztof Soska, który dołączył do wyścigu w ostatniej chwili, zyskał poparcie 850 osób.

Na oceny i analizy przyjdzie jeszcze czas. Dziś można powiedzieć, że nastąpiła mobilizacja ludzi, którym zależy na przyszłości Przelewic. Starły się dwie wizje zarządzania samorządem. Zwyciężyła wizja braku zmian, którą można streścić zdaniem „może nie wszystko świetnie działa, ale przynajmniej wiemy czego się spodziewać”.

Osób, którym na prawdziwej zmianie zależało było prawie 43%. To duża grupa mieszkańców i ważny sygnał dla osób zarządzających gminą. Jeśli uwzględnić, że również Rada Gminy praktycznie podzieliła się po połowie to oznacza, że wójt będzie musiał wykazać się prawdziwą aktywnością i troską o losy całej gminy. Będzie mocno kontrolowany i rozliczany z obietnic.

A obietnic ze strony pana Mularczyka padło dużo. Niektóre wymagają czasu, a niektóre mógłby realizować od ręki. Ciekawym przykładem jest temat sieci szkół. Wójt zadeklarował po kilku latach walki ze szkołą w Jesionowie, że nie zamierza zamykać tej, ani żadnej innej szkoły. Dowodem jego szczerych intencji będzie wycofanie sprawy z sądu. Powinien to zrobić w ciągu kilku dni.

Jako mieszkańcy czekamy z niecierpliwością na realizację pozostałych obietnic, np. wybudowanie świetlic w Ślazowie i w Kłodzinie. Liczymy na rozwiązanie problemu wykluczenia komunikacyjnego i na zrobienie wreszcie po latach chodników. Bo kostka brukowa przecież czeka, ale jeszcze bardziej czekają mieszkańcy.

Mamy drugą turę !

Dwaj kandydaci: Mieczysław Mularczyk i Krzysztof Soska przechodzą do drugiej tury wyborów samorządowych w gminie Przelewice.

Głosy ze wszystkich okręgów
KandydatGłosy oddane na kandydata% głosów na kandydata
KOWALCZUK Marek1276,37%
KRAŚNIAŃSKA Ewa1819,08%
MULARCZYK Mieczysław88144,20%
SOSKA Krzysztof80440,34%

Lista nowych radnych Rady Gminy Przelewice:

okręg 1 – Waldemar Wiśniewski
okręg 2 – Krystian Krzywka
okręg 3 – Marek Kibała
okręg 4 – Bogusław Pokorski
okręg 5 – Agnieszka Czogała
okręg 6 – Waldemar Pender
okręg 7 – Henryk Nawój
okręg 8 – Krzysztof Soska
okręg 9 – Damian Janasik
okręg 10 – Renata Dąbrowska
okręg 11 – Dominika Pitura
okręg 12 – Emilian Skwarek
okręg 13 – Ewa Połczyńska
okręg 14 – Dariusz Skiba
okręg 15 – Żaneta Mrówczyńska

Nowy rozdział w historii Przelewic

1 grudnia, zgodnie z obietnicą marszałka Ogród Dendrologiczny w Przelewicach przechodzi w zarząd Województwa Zachodniopomorskiego. To ważny dzień dla całej gminy Przelewice. Z jednej strony to ulga dla budżetu gminy, z drugiej szansa na rozwój jednej z największych atrakcji turystycznych regionu. W przyszłości to również szansa na lepszy rozwój gospodarczy gminy.

Jasne, że nic się nie zdarzy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jednak proces tworzenia nowej instytucji właśnie się rozpoczął. Musimy jeszcze oswoić się z jej nazwą „Ogrody Przelewice – Zachodniopomorskie Centrum Kultury Obszarów Wiejskich i Edukacji Ekologicznej”. Pełniącym obowiązki dyrektora tej instytucji został Zygmunt Siarkiewicz, były burmistrz Barlinka.

Wszyscy pracownicy Ogrodu (z wyjątkiem kierownictwa) dostali propozycję pracy w nowej jednostce. Na dodatek, na korzystniejszych warunkach. Termin podjęcia decyzji minął z końcem listopada. Większość pracowników zdecydowała się na podjęcie nowego wyzwania.

Zgodnie z planem finansowym województwa, budżet Ogrodu będzie sięgał 2,5 mln. złotych, czyli o około 700 tys. więcej niż obecnie. Ta kwota nie obejmuje planowanych nakładów inwestycyjnych. Tymczasem docierają do nas głosy, że wójt planuje wywieźć z pałacu (i nie tylko) wszystkie ruchomości, nie wyłączając krzeseł czy obrazów. Ciągnik ponoć już wyjechał. Jeśli to prawda – to wyjątkowy przejaw małostkowości i braku zrozumienia, tego co się dzieje.

Co dalej z przelewickim ogrodem?

To jak właściwie kończy się cała „awantura” o Ogród Dendrologiczny? Czy marszałek województwa przejmuje prowadzenie ogrodu, czy nie? Sporo jest chaosu informacyjnego, zwłaszcza gdy źródłem informacji stają się media społecznościowe. Spróbujmy nieco uporządkować fakty.

Po pierwsze:
Rada Gminy Przelewice wyraziła zgodę na przekazanie Ogrodu Dendrologicznego na rzecz Województwa Zachodniopomorskiego .
Rada podjęła również uchwałę o likwidacji zakładu budżetowego.

Po drugie:
Sejmik Województwa Zachodniopomorskiego podjął decyzję o wyrażeniu zgody na nabycie od Gminy Przelewice nieruchomości w drodze darowizny.
Sejmik powołał też nową instytucję, która będzie prowadziła działalność. Jest to instytucja o nazwie „Ogrody Przelewice – Zachodniopomorskie Centrum Kultury Obszarów Wiejskich i Edukacji Ekologicznej”.

Dla porządku dodać trzeba, że wojewoda zachodniopomorski uznał, że uchwała o likwidacji zakładu budżetowego została podjęta z naruszeniem prawa. Oznacza to, że albo uchwałę należy podjąć raz jeszcze po uzyskaniu opinii związków zawodowych, albo pójść do sądu z wojewodą. Wygląda, że obie te ścieżki zostaną wykorzystane.

Ważne!
Brak likwidacji zakładu budżetowego nie wstrzymuje procesu przekazywania ogrodu marszałkowi. Decyzja wojewody jedynie szkodzi pracownikom, którzy w tej sytuacji raczej nie mogą liczyć na odprawy (likwidacja zakładu pracy z automatu oznacza odprawy dla pracowników). Dużo teraz zależy od tego, jak sprawnie wójt Przelewic będzie współpracował ze służbami marszałka.

Co teraz?
Nowa instytucja zacznie przejmować pracowników ogrodu „za porozumieniem stron”. Ten proces powinien mieć miejsce jeszcze w listopadzie, ze skutkiem w grudniu. Zatem nowa instytucja, która będzie prowadziła ogród, ale także dużo szerszą działalność, rozpocznie swoje funkcjonowanie na przełomie roku.

Nowa instytucja finansowana z budżetu województwa, z ambitnym programem działalności i inwestycji, to świetna wiadomość dla Przelewic.

Oferta Skarbu Państwa odrzucona

Radni Rady Gminy Przelewice odrzucili dziś propozycję nieodpłatnego przekazania na rzecz KOWR Ogrodu Dendrologicznego. Dlaczego tak się stało i co oznacza ta decyzja?

Za odrzuceniem propozycji zagłosowało dziewięciu radnych. Pięciu głosowało „za”, jeden radny wstrzymał się od głosu. Co się stało, że tak atrakcyjna propozycja została odrzucona?

Zanim spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, wypada wyrazić podziękowanie dla przedstawicieli KOWR, zwłaszcza ministra Białkowskiego, za otwartość i gotowość do wsparcia Ogrodu Dendrologicznego w Przelewicach. Zarówno propozycja ministerialna, jak
i marszałkowska okazały się propozycjami poważnymi i atrakcyjnymi dla Przelewic.
Różniły się w niektórych elementach, ale nikt nie pokusił się o ich rzetelne porównanie.

Ministerstwo Rolnictwa i KOWR stały się poniekąd ofiarą nieudolności wójta, który zrobił wszystko, aby zrazić radnych. Nachalne promowanie jednej propozycji, prowadzenie rozmów w tajemnicy przed radnymi, czy wreszcie niefortunne podpisanie porozumienia z KOWR spowodowało, że radni poczuli się manipulowani i lekceważeni. Obecność posła krytykującego kontrpropozycję z pewnością też nie pomogła. Zwiększyła poczucie manipulacji radnymi.

Co dalej? Logika nakazuje, że w zaistniałej sytuacji, zostanie zwołana kolejna sesja, podczas której głosowany będzie pomysł marszałka. Pracownicy Ogrodu nie powinni się zamartwiać. To też jest atrakcyjna i dobra oferta. Również dla nich.

Co jednak zrobi wójt Mularczyk? Lepiej niech już tego nie zepsuje. Trzeciej oferty już nie ma.

Los Ogrodu w rękach radnych!

Na piątek (04 września) wójt M. Mularczyk zwołał nadzwyczajną sesję Rady Gminy. Radni podejmą decyzję co do nieodpłatnego przekazania Ogrodu Dendrologicznego i folwarku Skarbowi Państwa reprezentowanego przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Całkowicie została pominięta propozycja Marszałka Województwa. To skandal! – komentują mieszkańcy.

W sytuacji, gdy wpłynęły dwie poważne propozycje (ministerialna i marszałkowska), debatowanie i głosowanie tylko jednej, jest po prostu nieuczciwe. O tym, że wójt preferuje jedną ofertę pisaliśmy już w ubiegłym tygodniu.

Tym razem jednak pan wójt już poszedł na całość. Jest to z jednej strony bezprecedensowa presja wywierana na radnych, a z drugiej – odcięcie ich od wiarygodnych informacji. Zwykła ludzka uczciwość wskazuje, że jeśli są dwie oferty, to należy je łącznie rozpatrzyć i porównać. Dopiero wtedy radni będą w stanie podjąć odpowiedzialną decyzję.