Błyskawica Kluki świętuje 70-lecie istnienia. Jubileusz stał się okazją nie tylko do przypomnienia historii klubu, ale również do wspólnego spotkania mieszkańców, zawodników, działaczy i sympatyków lokalnego sportu.
Podczas jubileuszowego festynu nie zabrakło oczywiście piłki nożnej. Na boisku rozegrany został sparing z udziałem zawodników Błyskawicy. Była sportowa rywalizacja, emocje i dobra zabawa, ale tego dnia wynik miał zdecydowanie drugorzędne znaczenie. Najważniejsze było wspólne świętowanie i pokazanie, że Błyskawica ponownie żyje i skupia wokół siebie ludzi związanych z Klukami i całą gminą.
Wiele atrakcji przygotowano również dla najmłodszych. Dzieci mogły sprawdzić swoje umiejętności podczas zawodów i konkurencji sprawnościowych. Były także inne atrakcje, które sprawiły, że jubileusz miał prawdziwie rodzinny charakter. Bo właśnie takie lokalne kluby od zawsze pełniły szczególną rolę – były nie tylko miejscem sportowej rywalizacji, ale także ważną częścią życia miejscowości.
Historia Błyskawicy Kluki liczy już siedemdziesiąt lat, choć w ostatnich latach klub przechodził różne koleje losu. Tym bardziej cieszy jego niedawna reaktywacja i powrót drużyny na piłkarską mapę regionu. Odbudowanie klubu wymaga zaangażowania, czasu i ludzi, którzy chcą wziąć na siebie odpowiedzialność za jego dalsze funkcjonowanie.
Dlatego szczególne gratulacje należą się obecnym władzom Błyskawicy Kluki, a zwłaszcza prezesowi klubu Mateuszowi Tineltowi. To właśnie dzięki determinacji nowych działaczy, zawodników i osób wspierających klub udało się przywrócić Błyskawicę do życia i na nowo zgromadzić wokół niej lokalną społeczność.
Jubileusz 70-lecia pokazał, że Błyskawica to nie tylko historia i wspomnienia. To również teraźniejszość i – mamy nadzieję – dobry początek kolejnego rozdziału.
Wszystkim, którzy przez minione dziesięciolecia tworzyli historię Błyskawicy Kluki, składamy podziękowania i gratulacje. Obecnym działaczom i zawodnikom życzymy natomiast wytrwałości, sportowych sukcesów i tego, aby klub przez kolejne lata nadal był ważnym miejscem spotkań, integracji i sportowej pasji.
Mieszkańcy Kłodzina i gminy Przelewice, mamy powody do dumy! Z ogromną radością ogłaszamy, że projekt „Świadek Modernizmu: Społeczna opieka nad zabytkowym spichlerzem w Kłodzinie” uzyskał dofinansowanie ze środków Narodowego Instytutu Dziedzictwa w ramach prestiżowego programu WSPÓLNIE DLA DZIEDZICTWA 2026. Dzięki dofinansowaniu będziemy mogli na początek uporządkować i zabezpieczyć obiekt przed dalszą degradacją. To niezwykła szansa, by wspólnymi siłami zadbać o to, co w naszej okolicy najcenniejsze.
Wielkie sprzątanie: Zaczynamy już 25 lipca!
Nie czekamy bezczynnie – przechodzimy do działania! Już 25 lipca 2026 roku o godzinie 10:00 ruszamy z akcją uporządkowania spichlerza. Zapraszamy każdego, kto chce dołożyć swoją cegiełkę do ratowania naszej historii.
Co będziemy robić?
Uporządkujemy wnętrza: Usuniemy zalegające śmieci, stare meble i odpady, które przez lata uniemożliwiały bezpieczne wejście do obiektu.
Zadbamy o detale: Oczyścimy zabytkowe, metalowe ramy okienne z rdzy i zanieczyszczeń, przygotowując je do profesjonalnego szklenia.
Zabezpieczymy obiekt: Dzięki naszej pracy i wsparciu fachowców, w spichlerzu zostanie uzupełnionych aż 38 otworów okiennych, co ochroni unikalną drewnianą konstrukcję przed deszczem i wilgocią.
Dlaczego to takie ważne?
Nasz spichlerz to nie jest zwykły budynek gospodarczy. To monumentalny świadek historii z 1930 roku, wzniesiony przez rodzinę Witte, będący unikalnym przykładem międzywojennego modernizmu na Pomorzu Zachodnim. Jego konstrukcja z modrzewiowymi słupami nośnymi oraz innowacyjny system pasywnej wentylacji to dowody na niezwykle wysoką kulturę techniczną naszych ziem sprzed niemal stu lat. Czas przestać postrzegać go jako „ruinę” i zacząć traktować jako powód do dumy.
Dołącz do nas – Twój głos i praca mają znaczenie!
Wierzymy w niesamowitą energię i zaangażowanie społeczności Kłodzina oraz całej gminy Przelewice. Projekt opiera się na wolontariacie – to właśnie My, mieszkańcy, staniemy się aktywnymi opiekunami tego dziedzictwa.
Co oferujemy wolontariuszom?
Pełne bezpieczeństwo: ubezpieczenie NNW oraz niezbędne środki ochrony osobistej (rękawice, narzędzia).
Niezapomnianą lekcję historii: w ramach projektu odbędą się spotkania z ekspertami z Biura Dokumentacji Zabytków w Szczecinie, którzy zdradzą nam tajemnice architektury spichlerza i pokażą nowoczesne techniki dokumentowania zabytków, takie jak fotogrametria.
Realny wpływ: zobaczysz, jak dzięki Twojej pracy miejsce składowania odpadów zamienia się w uporządkowany zabytek.
Jak się zgłosić?
Rekrutacja jest otwarta dla wszystkich! Szukamy co najmniej 10 entuzjastów, którzy chcą aktywnie działać na rzecz wspólnego dobra.
Akcję prowadzi Stowarzyszenie Agenda 21, które zawarło umowę użyczenia obiektu od spółki Agro Kłodzino.. Zgłoszenia przyjmujemy pod adresem mailowym: agenda21@przelewice.eu Można też po prostu pojawić się w sobotę 25 lipca przy Spichlerzu Kłodzino. Zapraszamy
Pokażmy, że dziedzictwo Kłodzina jest w dobrych rękach! Spotkajmy się 25 lipca pod spichlerzem i wspólnie udowodnijmy, że razem możemy zdziałać cuda. Do zobaczenia!
Rada Gminy Przelewice udzieliła Wójtowi Waldemarowi Mularczykowi wotum zaufania za 2025 rok. Klub OKS Przelewice głosował przeciw. O powodach tej decyzji, o tym, co w gminie się udało, czego nadal brakuje i dlaczego opozycja nie chce być tylko „od podnoszenia ręki”, rozmawiamy z przewodniczącym klubu OKS.
Rozmowa z Krzysztofem Soską przewodniczącym Klubu OKS Przelewice
Dlaczego Klub OKS zagłosował przeciwko udzieleniu wójtowi wotum zaufania?
Przede wszystkim dlatego, że wotum zaufania nie jest głosowaniem nad tym, czy ktoś jest miły, pracowity albo czy w gminie odbył się festyn. To jest ocena kierunku zarządzania gminą. A my uważamy, że ten kierunek nadal jest zbyt mało czytelny.
Nie mówimy, że w gminie nic się nie dzieje. Dzieje się dużo. Są inwestycje, są remonty, są działania w sołectwach, kultura, straże, szkoły, sprawy społeczne. Wielu pracowników urzędu i jednostek wykonuje codziennie bardzo potrzebną pracę. To trzeba uczciwie powiedzieć i docenić.
Ale samo „dzieje się” to za mało. Gmina musi wiedzieć, dokąd idzie. A my po lekturze raportu o stanie gminy za 2025 rok nadal mamy wrażenie, że częściej reagujemy na bieżące problemy, niż spokojnie i odważnie planujemy przyszłość.
Czyli nie chodziło o totalną krytykę?
Absolutnie nie. Nie jesteśmy od tego, żeby mówić, że wszystko jest źle, bo to byłoby niepoważne. Gdy droga jest zrobiona, trzeba powiedzieć, że jest zrobiona. Gdy druhowie OSP otrzymują wsparcie, trzeba to docenić. Gdy w sołectwach coś się poprawia, też trzeba to zauważyć.
Tylko że raport o stanie gminy to nie album z podpisem: „uśmiechnijmy się, bo coś przecięliśmy wstęgą”. To powinien być dokument, który pokazuje nie tylko sukcesy, ale też problemy i sposób ich rozwiązania.
A z tym mamy kłopot. W raporcie są dane, ale często brakuje odpowiedzi: co dalej?
Jakie problemy są dziś najważniejsze?
Najważniejsze są finanse, oświata, demografia, administracja i rozwój gospodarczy. Brzmi może mało efektownie, ale to są sprawy, które zdecydują o przyszłości gminy.
Weźmy demografię. Liczba mieszkańców spada. Rodzi się mało dzieci. Coraz więcej osób starszych będzie potrzebowało wsparcia. To nie jest sucha statystyka. To oznacza mniej uczniów w szkołach, mniejsze wpływy podatkowe, większe potrzeby opiekuńcze i trudniejsze utrzymanie infrastruktury.
Można udawać, że „jakoś to będzie”, ale „jakoś to będzie” nie jest strategią rozwoju. To raczej metoda na przypalenie zupy, a nie na prowadzenie gminy.
Wspomniał Pan o oświacie. To temat bardzo emocjonalny.
I dlatego trzeba mówić o nim spokojnie. Bez atakowania nauczycieli, bez straszenia rodziców, bez nastawiania jednej miejscowości przeciwko drugiej. Ale też bez zamiatania problemu pod dywan.
Koszty utrzymania ucznia w małych szkołach są bardzo wysokie. Raport sam to pokazuje. I to nie jest wina dzieci, rodziców, dyrektorów czy nauczycieli. To jest skutek struktury, którą gmina utrzymuje od lat.
Jeżeli raport wskazuje problem, to oczekujemy planu. Nie decyzji podjętej z dnia na dzień, nie nerwowych ruchów, tylko wariantów, rozmów, analiz i uczciwego przedstawienia mieszkańcom sytuacji. Trzeba zapytać: jak zapewnić dzieciom dobrą edukację, dostęp do specjalistów, zajęć dodatkowych i stabilną kadrę, a jednocześnie nie doprowadzić budżetu do ściany?
Dziś takiego planu nie widzimy.
A finanse gminy?
Tu też nie chodzi o proste hasło: „wydajecie za dużo”. Budżet gminy to nie domowy portfel, choć czasem warto o nim myśleć podobnie. Jeżeli przez dłuższy czas wydatki rosną szybciej niż możliwości, to w końcu trzeba zadać pytanie: z czego zrezygnujemy albo co zmienimy?
Doceniamy pracę pani Skarbnik i pionu finansowego. Widać, że wiele rzeczy jest porządkowanych. Ale nasze pytanie brzmi: czy gmina ma długofalowy plan finansowy, czy głównie reaguje na kolejne potrzeby?
Jest różnica między gospodarnością a ciągłym przesuwaniem środków tam, gdzie akurat zrobiła się dziura.
W debacie pojawił się też temat administracji.
Administracja jest potrzebna. Urząd musi działać, ludzie muszą załatwiać sprawy, decyzje muszą być wydawane. Nie wolno tworzyć sztucznego konfliktu między mieszkańcami a urzędnikami. Pracownicy urzędu też są częścią naszej wspólnoty.
Ale administracja jest narzędziem, a nie celem samym w sobie. Jeżeli koszty administracji są wysokie, to trzeba pytać, czy idzie za tym lepsza jakość obsługi mieszkańców. Czy sprawy są załatwiane szybciej? Czy urząd jest bardziej dostępny? Czy cyfryzacja rzeczywiście ułatwia życie, czy tylko tworzy kolejne formularze?
Nie chodzi o to, żeby kogoś rozliczać z linijką i stoperem. Chodzi o zwykłą odpowiedzialność za publiczne pieniądze.
Mówicie też o braku współpracy z opozycją. Co konkretnie macie na myśli?
Opozycja nie jest po to, żeby przeszkadzać. Ale nie jest też po to, żeby dowiadywać się o wszystkim na końcu i tylko naciskać przycisk podczas głosowania.
Dobra współpraca z radnymi, także tymi krytycznymi, jest korzystna dla mieszkańców. Można wcześniej wyłapać błędy. Można lepiej przygotować uchwały. Można uniknąć niepotrzebnych sporów. Można też po prostu usłyszeć, co mówią ludzie w różnych częściach gminy.
Jeżeli opozycja jest traktowana jak kłopotliwy dodatek do demokracji, to traci na tym cała gmina. Bo wtedy decyzje są słabiej przedyskutowane, a mieszkańcy mają poczucie, że wiele spraw dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
A przecież rada gminy to nie dekoracja. Radni mają mandat od mieszkańców. Nawet jeśli czasem zadają niewygodne pytania.
Czy uważa Pan, że głos opozycji jest lekceważony?
Czasami tak to wygląda. I nie chodzi o osobiste urazy. Tu nie ma miejsca na obrażanie się. Polityka lokalna powinna być bardziej jak praca przy jednym stole niż jak mecz, w którym jedna drużyna musi drugą roznieść do zera.
My nie oczekujemy, że wójt będzie realizował wszystkie pomysły OKS. To byłoby nierealne. Ale oczekujemy poważnej rozmowy, wcześniejszych konsultacji, przedstawiania wariantów, szacunku dla pytań i uwag.
Gdy współpracy brakuje, błędy stają się droższe. A za te błędy płacą mieszkańcy.
Co dobrego wydarzyło się w gminie w 2025 roku?
Były potrzebne inwestycje i działania. Warto docenić zadania realizowane w sołectwach, sprawy związane z bezpieczeństwem i OSP, działania kulturalne, pracę biblioteki, szkół, OPS-u i organizacji społecznych. W wielu miejscowościach widać zaangażowanie mieszkańców i lokalnych liderów.
Dobre jest też to, że rozpoczęto prace nad ważnymi dokumentami: strategią rozwoju, planem ogólnym czy programem rewitalizacji. To są narzędzia potrzebne, o ile nie skończą jako kolejne dokumenty „do szuflady”.
Gmina ma potencjał. Mamy ludzi, którzy chcą działać. Mamy dobre położenie, rolniczy charakter, aktywne sołectwa, dziedzictwo, przyrodę. Tylko trzeba z tego zbudować spójną wizję.
A czego najbardziej brakuje?
Odwagi w podejmowaniu trudnych tematów. I większej otwartości na rozmowę.
Brakuje jasnego planu dla oświaty. Brakuje programu zatrzymywania młodych rodzin. Brakuje poważnej rozmowy o kosztach administracji. Brakuje lokalnej polityki gospodarczej, nawet skromnej, ale konkretnej. Brakuje też takiego stylu zarządzania, w którym radni i mieszkańcy czują, że są partnerami, a nie publicznością.
Nie da się wszystkiego zrobić od razu. My to rozumiemy. Ale trzeba przynajmniej wiedzieć, w którą stronę idziemy.
Wójt jednak uzyskał wotum zaufania. Co dalej?
Wynik głosowania jest jasny i go szanujemy. Rada większością głosów udzieliła wójtowi wotum zaufania. To fakt.
Ale nasz głos przeciw też był ważny. Był sygnałem, że nie wszyscy zgadzają się z obecnym sposobem zarządzania gminą. I że część mieszkańców oczekuje większej przejrzystości, lepszego planowania i bardziej partnerskiego traktowania rady.
Nie zamierzamy obrażać się na wynik. Będziemy dalej pracować, pytać, składać wnioski, analizować dokumenty i wskazywać problemy. Taka jest rola opozycji.
Czyli OKS będzie dalej krytykował?
Będziemy krytykować tam, gdzie trzeba. Ale też popierać dobre rozwiązania. Opozycja nie musi być przeciw wszystkiemu. To byłoby dziecinne.
Jeżeli pojawi się dobry projekt dla mieszkańców, będziemy go wspierać. Jeżeli pojawi się projekt źle przygotowany, będziemy pytać i zgłaszać uwagi. Jeżeli sprawa będzie wymagała odwagi, będziemy o niej mówić wprost.
Nie po to mieszkańcy wybierają radnych, żeby siedzieli cicho.
Jakie jest najważniejsze przesłanie po tej debacie?
Gmina Przelewice potrzebuje spokojnej, uczciwej rozmowy o przyszłości. Bez propagandy sukcesu, ale też bez czarnowidztwa. Bez wzajemnych złośliwości, ale z odwagą nazywania problemów.
Chcemy gminy, w której młodzi ludzie widzą sens, żeby zostać. W której dzieci mają dobrą szkołę, seniorzy bezpieczną opiekę, przedsiębiorcy warunki do pracy, a mieszkańcy poczucie, że decyzje są podejmowane z myślą o przyszłości, nie tylko o najbliższej sesji rady.
Wotum zaufania zostało udzielone. Ale zaufanie mieszkańców to nie jest coś, co dostaje się raz na zawsze. Trzeba je codziennie budować — rozmową, współpracą i odpowiedzialnymi decyzjami.