To już pół roku i dość smutna refleksja

10 stycznia minęło 6 miesięcy, odkąd rozpoczęliśmy nasz czynny antynorkowy protest w postaci dyżurów na barykadach i działań prawnych Stowarzyszenia „Przelewice – Wspólna Sprawa”.

protest przed UW

I chociaż  wydawałoby się, że pół roku to bardzo dużo, że odwiedziliśmy wszystkie możliwe urzędy, napisaliśmy tonę pism do różnych instytucji, zainteresowaliśmy naszym problemem wszystkie możliwe media, to trudno oprzeć się wrażeniu, że stoimy w punkcie wyjścia. Po kolei przekonujemy się, że machiny urzędnicze albo nie mogą, albo nie chcą zająć się naszą sprawą. Oto kilka przykładów:

  • Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, Seweryn Sadkowski, na początku lipca 2013 stwierdził samowolę budowlaną – do dzisiaj pasy betonowe i utwardzone nie zostały usunięte – ile jeszcze trzeba czasu ?
  • Prokuratura otrzymała nasze zawiadomienia 18 lipca 2013 – do dzisiaj nie rozpoznała do końca sprawy – czy 6 miesięcy to za mało czasu ??
  • Rzecznik Praw Obywatelskich nie znalazł czasu, żeby zapoznać się z naszym wystąpieniem z 8 sierpnia 2013 – czy ustawowy termin 3 miesięcy nie obowiązuje Pani Rzecznik ???
  • Samorządowe Kolegium Odwoławcze w składzie: Joanna Świerzko, Józef Naumiuk i Marta Konarzewska, odrzuca decyzję wójta Przelewic o nałożeniu kary za nielegalną wycinkę 91 drzew, kwestionując ekspertyzę biegłego dendrologa. Czy nie chodzi tu o grę na czas dając duńskiemu inwestorowi możliwość dalszego „grania na nosie” mieszkańcom Przelewic ????
  • Wojewódzki Inspektor Sanitarny, w odpowiedzi na interwencję poselską Joachima Brudzińskiego, nie widzi powodu do zainteresowania się planami otwarcia fermy w bezpośredniej bliskości zabudowań mieszkalnych i Ogrodu Dendrologicznego. Czy gdyby to obok domu pana Inspektora Janusza Daszko planowano umiejscowić fermę norek też nie widziałby powodu do interwencji ?????
  • Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, Andrzej Miluch, podobnie jak jego kolega nie widzi zagrożenia w tym, że na terenie całej posesji Duńczyka leży rozkruszony azbest i nie potrafi wskazać winnego takiej sytuacji. Jeżeli rozkruszenie 150 m2 azbestu (ok. 3 ton!) nie stanowi zagrożenia dla zdrowia mieszkańców, to co stanowi ??????

Tę listę można by pisać dalej, ale chyba nie ma potrzeby. I chociaż jesteśmy wdzięczni mediom oraz niektórym politykom za zainteresowanie i życzliwość, to wniosek nasuwa się jeden: Jako mieszkańcy jesteśmy pozostawieni sobie, a nasze Państwo nas nie chroni.

Dodaj komentarz